piątek, 31 października 2014

Nowi Detektywi w natarciu - zrobienie licencji detektywa a możliwości zatrudnienia a branży detektywistycznej

Po zmianie deregulacyjnej, likwidującej wymóg uzyskania licencji detektywa poprzez zdanie egzaminu, namnożyło się wielu "nowych" detektywów, którzy niestety ale nie mogą znaleźć zatrudnienia a z powodów finansowych i obawy przed ryzykiem nie chcą zakładać działalności.

Cóż, życie weryfikuje czy warto było kończyć kurs detektywistyczny i wyrabiać licencję.

W ciągu tygodnia mam 4 telefony od "nowych". Dziś miły Pan oświadczył, że obycie detektywistyczne zdobył w firmie detektyw..(nie dokończę ale to firma z Lublina mająca swoje odziały w każdym mieście, ba nawet nie wiem czy nie w każdej wiosce - jak się domyślacie jest to nierealne - my w branży wiedzieliśmy o jakości ich działań ale klienci nie wiedzieli :).

Jak tylko usłyszałam nazwę to od razu pomyślałam "masz się chłopie czym chwalić". Okazało się, że Pan Detektyw dopiero co wyrobił licencję a więc wniosek, że działał dla w/w firmy bez licencji - o tym branża też wiedziała ale klienci nie :).

Bardzo mi przykro, że nie przyjmę do siebie nikogo z nowych. Wina leży po stronie ustawodawcy. Zasady zdobywania uprawnień powinny być zmienione. Nie koniecznie należy wprowadzać egzamin ale rozbudować system szkoleń, itp. Tylko kto by je mógł prowadzić? Wielcy "starzy" detektywi - wyjadacze robiący fotki tabletami? Wszystko to jest poje..... i robione "po polsku" czyli aby jakoś tam było.

Nie ma co się smucić i denerwować. Najważniejsze to trzymać poziom :)

piątek, 24 października 2014

Mąż GAY (GEJ) - trudny temat dla kobiety (ZDRAD MĘŻA z INNYM MĘŻCZYZNĄ)

Wklejam Wam treść artykułu ze strony: http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53664,15184495,Zona_geja.html

Osobiście miałam kilka spraw, gdzie okazywało się, że mąż jest gejem. Tak jest. Nie, że nagle się stał. Był zawsze.

Drogie młode Panie. Rozumiem, że wiele z Was ma wychowanie katolickie i chcecie aby ten pierwszy raz był po ślubie itd. Musicie jednak zwracać, że jeśli Wasz facet nie dąży do zbliżenia to wg mnie może być to dziwne bo facet zawsze myśli o seksie.

Żona geja

Maria Mamczur

07.01.2014 , aktualizacja: 23.12.2013 16:28

43 proc. homoseksualistów powyżej czterdziestki żyje w związkach heteroseksualnych. (Prof. Zbigniew Izdebski)

1. 

Ona: Przed ślubem chciał mi powiedzieć. Widziałam w jego oczach to coś, co potem przez lata wspólnego życia nie dawało mi spokoju. Miał ściągniętą twarz. "Wiesz, muszę ci " - wydusił. A ja zacisnęłam oczy ze strachu. Nie chciałam wiedzieć! Niepotrzebne mi były te jego tajemnice. Inna kobieta? Co mnie obchodzi? To już przeszłość! Za dwa dni mieliśmy wziąć ślub. Byłam szczęśliwa i on też miał być szczęśliwy razem ze mną! Byłam gotowa być szczęśliwa w dwójnasób, za nas oboje, jeśli w nim było niewystarczająco dużo uczucia.

On: Krótko przed ślubem postanowiłem jej powiedzieć: "Nie będzie ślubu. Nie mogę cię skrzywdzić". Otwierałem drzwi do jej mieszkania. Zobaczyłem jej radosne oczy Zabrakło mi odwagi. No i kochałem ją, niech mi pani uwierzy. Na ślubie, pod koniec mszy, modliłem się żarliwie, żeby nam się udało.

Ona: Długo nie zdawałam sobie sprawy z tego, kim jest. Był delikatny, czuły i cierpliwy. To właśnie w nim pokochałam. I to, że czytaliśmy te same książki, słuchaliśmy tej samej muzyki. Mogłam z nim rozmawiać godzinami. Rozumiał mnie. Był mądrym przyjacielem. Nie tak jak mój ojciec, typowy samiec alfa. Despotyczny, nielubiący kobiet, egzekwujący dyscyplinę pasem. Pewnie pani myśli, że bałam się prawdziwych mężczyzn? Nie bałam się. On nie był moim pierwszym facetem. Jednak nie miał tego, co drażniło mnie u innych - gruboskórności, rechotliwego poczucia humoru, piwnego oddechu, zapachu potu w sypialni na dobranoc i sterty brudów w łazience na dzień dobry.

Tak, był przystojny, schludny, czarujący i miał fantazję.

On: Nie była moją pierwszą kobietą. Pierwsza była Baśka, o sześć lat starsza ode mnie. Poznałem ją na wakacjach w Bułgarii. Właśnie skończyłem studia. Bracia się pożenili. Schorowani rodzice liczyli na to, że i ja ułożę sobie życie. Czułem presję. A Baśka była fajna. Wszędzie razem, na spacerach, tańcach. Bez seksu. Ona myślała, że jestem nieśmiały; ja - że po prostu zabrakło chemii. Po wakacjach tęskniłem bardzo. Po trzech tygodniach pojechałem do niej. Spaliśmy razem, ale znowu do niczego nie doszło. Czy domyśliła się? Chyba nie. Pisaliśmy do siebie piękne listy. Spotkaliśmy się raz jeszcze. Powiedziała, że wychodzi za mąż. Nie zdaje sobie pani sprawy, jak bardzo mnie to zraniło. Jak bardzo poczułem się odrzucony. Siedziałem roztrzęsiony nad ślubnymi życzeniami godzinę i nie potrafiłem sklecić najprostszego zdania.

2. 

Ona: Poznaliśmy się na parapetówce u kolegi. Oczarował mnie błyskotliwością i znajomością dobrych książek. Świetnie tańczył i gotował. Kilka kolejnych wspólnych imprez. Dużo alkoholu. Wylądowaliśmy w łóżku. To był seks letni, bez wielkich uniesień, ale pomyślałam wtedy: to wina alkoholu.

On: Zaraz po zapaliłem papierosa. Byłem w euforii. Pomyślałem: przecież stać mnie na normalne życie z kobietą! Tak bardzo tego chciałem!

A potem dużo seksu - zawsze po alkoholu - imprezy, wspólny wyjazd. Staliśmy się parą. Przywiązaliśmy się do siebie. Wiem, że nie powinienem doprowadzić do tego małżeństwa, bo cały czas w głębi duszy pragnąłem kontaktów z mężczyzną.

3. 

Ona: To zawsze ja inicjowałam seks. On stosował uniki. Niby odpowiadał na moje pocałunki z czułością, pieścił, ale na tym się kończyło. Odwracał się plecami. Narzekał na migrenę albo ból żołądka. Mówił, że ma nerwicę. Że go onieśmielam. Stresuje się. Przepracowany. Martwi się chorym ojcem. Musi się wreszcie wyspać. Przeszkadza mu, że ciągle gadam. Że naciskam.

Kupiłam jedwabną bieliznę. Zachwycił się, ale nie podniecił. Prosiłam, by umył mi plecy. Umył, ale nie podjął gry.

Więc seksu było mało. Bez rewelacji. Jednak zaszłam w ciążę.

On: Oddalaliśmy się stopniowo. Odpychała mnie jej zaborczość i autorytarność. Ja zawsze w defensywie, bo przecież nie byłem do końca uczciwy. W łóżku obok leżała moja żona, a ja marzyłem, by zamiast niej był w nim facet z moich fantazji. Kto? Nikt konkretny. Czasami miał twarz aktora, którego widziałem niedawno w filmie. Czasami oczy obcego chłopaka, którego minąłem na ulicy. Ale im bardziej nierealna była ta postać z fantazji, tym bardziej tęskniłem do kogoś kto byłby obok mnie naprawdę. Nie chciałem się kłócić. Wycofywałem się. Nie byłem asertywny. A ona była coraz bardziej podminowana. Urodziła się pierwsza córka. To nas znowu zbliżyło. Odwiozłem żonę do szpitala. Wracałem do domu przez Planty i miałem wrażenie, że nie idę, ale unoszę się ze szczęścia.

Ona: Zaczęłam krwawić między miesiączkami. Ciągle bolało mnie podbrzusze. Ginekolog spytał, czy jestem mężatką. I kiedy ostatnio współżyłam. Zdiagnozował u mnie zespół wdowy. Inna lekarka, z długim stażem, powiedziała ze współczuciem: "Wie pani, że kobieta niespełniona w związku płacze macicą?".

Płakałam nie tylko macicą. Byłam wściekła. Ta wściekłość narastała we mnie za dnia. Doprowadzała do furii. A kiedy już miażdżyłam go jak robaka, na przykład za to, że za długo siedział u swojej matki, on zamiast jak facet postawić się, bez godności kładł uszy po sobie. Nienawidziłam tego, jak się tak kulił, zamykał w sobie. Nie jak facet. I dźgałam na oślep. Odrzucał mnie, to czułam. I to, że byłam dla niego nieatrakcyjna. Miał inną? Chciałam to wiedzieć. I za to siebie nie lubię - zaczęłam go szpiegować.

On: Na wakacjach w Bułgarii zrozumiałem, że homoseksualizmu nie da się wyleczyć. Córka spała w ciągu dnia. Ja na zmianę z żoną chodziłem na plażę. Na ręczniku obok leżał mężczyzna. Zaiskrzyło. Obserwowałem go, chowając twarz za książką. Uśmiechnął się. Zapytał, co czytam. Był Niemcem. Wymieniliśmy się telefonami. Nie miałem odwagi dłużej z nim rozmawiać.

Chce pani wiedzieć, co wtedy czułem? Podniecenie, napięcie szaloną radość. Ale też niepokój. Bałem się przekroczyć tę niebezpieczną granicę. Bo o tym, że nieznajomy z plaży to gej, byłem przekonany. Tej nocy i podczas kilku następnych wyobrażałem go sobie obok siebie w łóżku. Obok leżała żona, a ja już w ogóle nie mogłem Była zdziwiona, wściekła. Następowały ciche dni. Zdaję sobie sprawę, że w tym okresie mogła się czuć niepełnowartościowa jako kobieta.
Niech mi pani uwierzy. Chciałem to przeczekać. Aż minie. Uciekałem w pracę i obowiązki. Budowa domu, własny biznes, kwiaciarnia, wożenie córki do szkoły, na basen, na lekcje języków obcych itenisa. Kiedy kończył się dzień, marzyłem tylko o tym, by spać.

Ona: Byłam na niego wściekła, ale też za nim tęskniłam. Ciągle go kochałam. Może seks nie jest najważniejszy? - racjonalizowałam. Może wystarczy tylko to, że on jest dobry dla mnie i dla naszej córki? Zapobiegliwy, czuły, opiekuńczy?

4. 

On: Żona z córką wyjechała nad morze. Siedziałem sam w domu. Słuchałem radia. Nagle wywiad ze Sławkiem Starostą, redaktorem pisma dla gejów. Jakbym się obudził. On mówił o takich ludziach jak ja. O mnie!

Tego nie da się opisać, co wtedy poczułem. Totalna gorączka i rozsypka. Telep. Pandemonium.

W piśmie Starosty znalazłem ogłoszenia towarzyskie. Z chłopakiem z ogłoszenia spotkałem się w kawiarni. Nałożyłem ciemne okulary i niech mi pani wierzy, miałem ochotę powiedzieć już na wstępie: "Mnie ten problem nie dotyczy". Chłopak był znacznie młodszy. Stracił pracę i mieszkanie. Zaproponowałem mu robotę przy wykończeniu domu. Spotykaliśmy się często. Byłem rozdarty. Nie wyobrażałem sobie życia bez rodziny. Jego więc kochałem platonicznie.

Ona: Nie wiem, ile trwał ich romans. Nie chcę wiedzieć. Zostawił kiedyś w domu telefon. Przejrzałam pocztę. Ostatni SMS był od chłopaka, który pracował przy budowie naszego domu. "Dziękuję ci za pomoc, za wszystko, co dla mnie robisz. Buziaki na dobranoc". Buziaki?! Dostałam torsji. Ledwo dobiegłam do łazienki. "Obrzydzenie", "wstręt" to za słabe słowa, by opisać, co czułam. Przez 12 lat byłam z gejem? Kim byłam dla niego? Parawanem? Wyjęłam z barku butelkę koniaku. Po trzeciej lampce zaczęłam dzwonić pod numery znalezione w telefonie. Po tamtej stronie młodzi mężczyźni. Odkładali słuchawkę. Tylko jeden chciał rozmawiać. Powiedziałam mu, że się zabiję.

On: Zostawiłem telefon w domu i zaczęła się inwigilacja. Głuche telefony. Sprawdzanie, gdzie jestem i czy jest ze mną ten chłopak. Nie wytrzymałem. Zrobiłem kawę. Siedliśmy przy stole jak zwykle, kiedy mieliśmy coś ważnego do przedyskutowania. "Już nic więcej dać ci nie mogę - powiedziałem. - Ty sobie jeszcze życie ułożysz. A ja To nie jest ode mnie zależne. Przykro mi, ale interesują mnie mężczyźni".

Wie pani, że wtedy po raz pierwszy odczułem ulgę? I zdziwienie, że poszło tak gładko. Ona była niespodziewanie spokojna. Zaproponowała przyjaźń. W końcu mamy dziecko, dom, kwiaciarnię.

Ona: Miotałam się między skrajnościami. Chciałam zabić siebie. Zabić jego. Jego okaleczyć. Ośmieszyć, puścić w skarpetkach, unicestwić. Odciąć od córki i rodziny. Ale też chciałam walczyć o niego, zapomnieć o tym gównie, ratować nasze małżeństwo, dom. Nawet poszłam do psychologa. "Niech pani wyleczy z homoseksualizmu mojego męża" - rozpłakałam się już w drzwiach.

On: Wiem, że ją skrzywdziłem bardzo. Powinienem jej powiedzieć. Ale sam nie chciałem o tym pamiętać. Chciałem być normalny. Zamroziłem w sobie tamte uczucia. Powiem pani szczerze, ja dopiero teraz odzyskuję z pamięci dawne wydarzenia. O tym, jak w pierwszej klasie podstawówki dotyk kolegi przyprawiał mnie o dreszcze. Nie rozumiałem dlaczego, ale też się nie zastanawiałem. Na lekcjach religii on siedział obok. Głaskał moją rękę. Ksiądz zauważył. Zrobił awanturę. Zrozumiałem, że to, co czuję, jest złe.

Albo jak miałem 14 lat. Zadzwoniłem do telefonu zaufania. Opowiedziałem psycholożce o koledze. Próbowała mnie pocieszyć, że to normalna w tym wieku fascynacja przyjacielem. Ja jej na to, że lubię jego dotyk. I mam fantazje. "To bardzo niedobrze!" - zmartwiła się. Zamknąłem się w łazience i płakałem.

W pierwszej klasie technikum spodobał mi się kolega z klasy. Bardzo chciałem się z nim zaprzyjaźnić. Był w tym podtekst erotyczny, zabrakło mi więc odwagi. To były lata 70. Wtedy inna orientacja seksualna to było tyle co zboczenie. A jednak zaprzyjaźniliśmy się. Miałem 18 lat, kiedy doszło między nami do niewinnego zbliżenia. Nieśmiałe pocałunki, delikatne pieszczoty. Kilka tygodni później byliśmy sami w pokoju w internacie. Siadłem obok przyjaciela, objąłem go ramieniem. On spojrzał na mnie z obrzydzeniem: "Ty pedale!". Wybiegłem z pokoju. Chodziłem po mieście. Myślałem obsesyjnie o tym, że jestem obrzydliwym zboczeńcem i nikt nie może się o tym dowiedzieć. Tak to bolało, że zamroziłem te emocje na 12 lat.

5. 

Ona: Psycholożka powiedziała, że homoseksualizm jest nieuleczalny. Jednak nadal chciałam walczyć o męża. Byłam gotowa krzyczeć: "Zostań ze mną! Seks nie jest aż tak ważny!". Ale widziałam wyraźnie, że machina ruszyła. On już był po tamtej stronie. Tego nie dało się zatrzymać. Myślałam, że wzbudzę w nim zazdrość. Zrozumie, co stracił. Portale randkowe, jawne flirty, romanse.

I wie pani, że był zazdrosny? Tego nie mogę zrozumieć. Pies ogrodnika?!

On: Czy byłem o nią zazdrosny? Nie wiem. Powiedzmy, że bolała mnie jej nielojalność. Nie mogłem znieść tego napięcia. Wyprowadziłem się. Tak, czułem się winny, więc zostawiłem żonie i córce kwiaciarnię i dom. Zamieszkałem w wynajętej kawalerce bez mebli. Leżałem na materacu. Patrzyłem na gołe ściany i płakałem. Brakowało mi domowych odgłosów. Świadomości, że za ścianą, w swoim pokoju śpi córka. Że właśnie skrzypnęły drzwi do łazienki, zamiauczał kot, ktoś gotuje wodę na herbatę.

Ona: Nienawidzę go. Dlaczego właśnie mnie sobie wybrał? Jestem mniej kobieca niż inne?

On: Rozpaczliwie szukałem kogoś bliskiego. To pułapka. Raz facet mnie wykorzystał finansowo. Kiedy indziej wydawało mi się, że mam szanse na stały związek. Spotykałem się z chłopakiem. Ledwie się z nim rozstałem, dostałem SMS-a przeznaczonego dla kogoś innego: "Stęskniłem się. Jestem taki spragniony. Czekam". Ta zdrada bolała. A sam seks też nie był tak fantastyczny, jak się tego spodziewałem. Seks z mężczyzną nigdy nie jest tak pełny jak z kobietą. Żadnego trzęsienia ziemi.

Ona: Czuję się ubrudzona.
On: Napisałem do córki setki listów. Spaliłem. Mam jednak nadzieję, że będzie pamiętać, kto czytał jej bajki i układał ją do snu. Że zrozumie, jak bardzo ją kocham.

Ona: Proszę już do mnie nie dzwonić. Zresztą zmienię numer. Muszę to zamknąć. Wymazać.

Z psycholożką Agatą Engel-Bernatowicz rozmawia Maria Mamczur:

Kiedy kobieta dowiaduje się, że mąż zdradził ją z mężczyzną i że na dodatek on w ogóle woli mężczyzn - czuje wstyd, upokorzenie, myśli o samobójstwie. To dla niej życiowa katastrofa. 

Najlepsze, co wtedy może zrobić, to zatroszczyć się o siebie. Przepracować z pomocą terapeuty wszystkie emocje, które się pojawiły. Wypłakać, przeanalizować i wreszcie udźwignąć ciężar tego doświadczenia.

Zdrada zawsze oznacza kryzys w związku. To nadużycie zaufania, złamanie umowy, cierpienie, uczucie odrzucenia. Niezależnie od tego, z kim ta zdrada się dokonała, czy w związku heteroseksualnym, czy homoseksualnym.

Należy sobie uświadomić, dlaczego doszło do zdrady z osobą tej samej płci. Co to mówi o partnerze? Kiedy kobieta będzie miała większą wiedzę na temat psychoseksualności człowieka, będzie jej łatwiej zrozumieć, że chociaż partner zdradził ją z mężczyzną, to ta zdrada nie była wymierzona w nią jako kobietę. Mówi za to o jego tożsamości psychoseksualnej. I o tym, że ten człowiek przez całe życie ukrywał dramat, że musiał sobie poradzić z doświadczeniem, które nie było zgodne z jego scenariuszem życiowym. Bo skoro się związał z kobietą, to znaczy, że jego scenariusz życiowy wyjściowo zakładał związek heteroseksualny.

Scenariusz zakładał związek heteroseksualny, chociaż jest gejem? To świadome oszustwo? Kobiety, które wychodzą z takiego związku, mówią: "Byłam jego parawanem, kamuflażem". 

Żeby zrozumieć, co działo się w życiu tego człowieka, musimy się cofnąć do jego wczesnej młodości. Zwykle dziecko w okresie dojrzewania, zakochując się w osobie przeciwnej płci, doświadcza fascynacji, pobudzenia, ale też niepokoju, czy to uczucie będzie odwzajemnione. Natomiast osoba, w której budzą się uczucia do osoby tej samej płci, przeżywa o wiele bardziej skomplikowany proces. Pojawia się bardzo silne poczucie winy, nieprzystosowania, grzechu - że to, co czuję, jest złe, niedopuszczalne. Silny lęk przed odrzuceniem społecznym. Myślenie: co się stanie, jeżeli to wyjdzie na jaw? Co powiedzą rodzice, przyjaciele?

Uczuciu, które samo w sobie jest stresem, towarzyszy bardzo silne pragnienie zepchnięcia tego, zwalczenia. Ponieważ osoba homoseksualna skupia uwagę przede wszystkim na tym, by przestać czuć to, co czuje. Energia idzie na tłumienie - interesują mnie mężczyźni, ale zrobię wszystko, żeby do tego nie dopuścić i tego nie realizować - oraz wyparcie, czyli wymazywanie tych uczuć z pola świadomości.

Mężczyzna, który tłumi, będzie starał się budować relacje heteroseksualne, często wierząc, że relacja heteroseksualna uzdrowi w jakiś sposób jego potrzeby natury homoseksualnej. Oczywiście wiemy, że jest to niemożliwe, ale wielu gejów wierzy, że miłość do kobiety uleczy ich homoseksualizm. Ludzie bardzo często wierzą, że mogą zapanować nad tą potrzebą psychoseksualną. Że mogą być od niej silniejsi i świadomie kształtować swój los. Co za tym idzie, świadomie decydują się na drogę heteroseksualną.

Bohater reportażu marzył, by być facetem, który żyje z kobietą. Nie udało się. Dziś myśli, że skrzywdził ją i oszukał, bo wiedział, że tak naprawdę woli mężczyzn. 

Zwykle on walczy z samym sobą i wierzy, że homoseksualizm da się wyplenić. Wkłada wielki wysiłek w to, żeby stać się kimś innym, zbudować innego człowieka w miejsce tego, którego sam w sobie nie akceptuje. I zazwyczaj osoby, które podejmują decyzję o takim życiu, nie decydują się na świadome oszustwo i świadomy kamuflaż w postaci relacji z żoną.

Chociaż sytuacje kamuflażu też bywają - na przykład gej nieakceptowany z powodu swojej orientacji przez rodzinę, która jest bardzo religijna, wiąże się z lesbijką mającą ten sam problem. Zawierają fikcyjne małżeństwo, by funkcjonować społecznie.

Jednak z czasem u większości ludzi homoseksualnych będących w heteroseksualnych związkach dochodzi do całkowitego zamknięcia się w sobie. Uświadamiają sobie, że nie mogą się realizować, nie mają satysfakcji z życia, bo jest ono nieprawdziwe. Wtedy dochodzą też depresje, nerwice, niskie poczucie własnej wartości wynikające z życia w ciągłym napięciu, obciążenia tajemnicą.

Drugi scenariusz życiowy geja, mówiła pani, zakłada wyparcie tożsamości homoseksualnej. Co wtedy dzieje się w jego życiu? 

Wówczas mężczyzna nie ma świadomości tego, że de facto jest osobą homoseksualną. Może nawet pamięta, że miał homoseksualne przygody albo jakieś sytuacje z dzieciństwa, które świadczyły o tym, że coś w jego relacjach z mężczyznami było na rzeczy, jednak on tego nie interpretował, nie nazywał, nie zajmował się tym.

Zdarza się, że jest nawet homofobem. I protestuje, kiedy słyszy od partnerki, że on chyba woli mężczyzn. 

Tak, często pojawia się zaprzeczanie. Taki mężczyzna się żeni w pełni przekonany, że to jest jego droga. Do czasu, aż pojawią się w jego życiu przypadkowe doświadczenia homoseksualne, np. pod wpływem alkoholu lub w jakiejś sytuacji towarzyskiej. Albo kiedy raptem pojawi się silna fascynacja mężczyzną. I nagle ten dojrzały już człowiek, często 40-50-letni, przekonany, że jest spełniony w relacji z kobietami, staje przed faktem, że tak naprawdę jest zainteresowany tylko mężczyznami. To, co wyparte albo latami tłumione, dopada go.

A co z uczuciami wobec partnerki? Gej twierdzi, że kochał żonę. Ona w to nie wierzy. 

Te relacje z kobietami są bardzo głębokie. Zawierają w sobie silny pierwiastek przywiązania, serdeczności, przyjaźni, bliskości, opiekuńczości. Natomiast zazwyczaj bywają chłodne seksualnie lub zredukowane. Seks jest najsłabszym ogniwem związku.

Seks jest letni albo go nie ma - powiedziała bohaterka reportażu. Powstaje pytanie: może nie jestem atrakcyjna jako kobieta? 

Tak, te pytania nie dają partnerkom gejów spokoju. Dlaczego mnie wybrał? Może nie jestem atrakcyjną kobietą? Może jestem męska? A na dodatek zdradził mnie z mężczyzną! Z rywalką mogłabym walczyć, z mężczyzną nie. Nie jestem mężczyzną, jestem więc bezradna.

Problemy atrakcyjności, kobiecości dotyczą zdrady niezależnie od tego, z kim partner nas zdradza. Jednak zdrada homoseksualna jeszcze te lęki wzmacnia. A są one bezzasadne, bo ta kobieta była przez partnera wybrana właśnie ze względu na swoją atrakcyjność i kobiecość. Natomiast to, do czego jej partner poczuł pociąg, to jest tak naprawdę męskość mężczyzny.

A jednak pokutują w nas przekonania, że gej lubi chłopczyce z wąskimi biodrami, małym biustem, silne, zdecydowane. 

Typ kobiety dla geja? Statystyk nie znam. Badań na ten temat nie widziałam. Mogę tylko mówić na podstawie własnego doświadczenia. Spotkałam w swojej praktyce bardzo różne kobiety, które były żonami gejów. Od niezwykle delikatnych, dziewczęcych po bardzo zdecydowane, przedsiębiorcze i silne.

Wróćmy do naszej bohaterki. Przychodzi do pani na terapię kobieta, która po 12 latach małżeństwa odkryła, że mąż jest gejem. Płacze, że z nią nie sypia, że widziała, jak całował się z mężczyzną. Że siedział na czatach randkowych dla gejów 

Ona dowiaduje się dwóch rzeczy - że mąż ją zdradza i że robi to z mężczyznami. Trzeba poradzić sobie ze zdradą, z tą tajemnicą jej mężczyzny, a jednocześnie ze wstrętem, z obrzydzeniem. Musimy sobie zdawać sprawę, że mamy tu też do czynienia z pewnym stereotypem o skłonności gejów do nieskrępowanej, odciętej od emocji, rozwiązłej konsumpcji seksualnej.

Osoba, która bowiem nie akceptuje swoich potrzeb natury psychoseksualnej, może stłumić swoje potrzeby natury psychologicznej, ale pozostaje jeszcze popęd seksualny. Bardzo często osoby homoseksualne, które funkcjonują w związkach heteroseksualnych, jednocześnie usiłują rozładować potrzeby seksualne niezobowiązująco, przypadkowo, w czysto seksualnych relacjach - tylko po to, by rozładować napięcie. A przecież dokładnie ten sam mechanizm zachodzi w związkach heteroseksualnych. Heteroseksualny mężczyzna z jakiegoś powodu nie pożąda swojej partnerki lub też ma poczucie, że pewne czynności seksualne może wykonywać ze swoją żoną, a różne inne czynności seksualne, żeby żony nie brukać, np. z prostytutkami.

Wracając do naszej bohaterki - trzeba pozwolić jej rozładować emocje, wyrazić ogrom bólu, zawodu, oburzenia, obrzydzenia. Trzeba pomóc jej zrozumieć całą tę sytuację, całą historię, która za tym stoi.

Trzeba też pomóc jej podjąć decyzję, co ona chce naprawdę zrobić w tej sytuacji. I albo przygotować ją do rozstania, jeśli będzie tego chciała, albo do jakichś negocjacji, jeśli jest na to miejsce.

Negocjacji? Czy jest w ogóle szansa na dalsze wspólne życie żony z mężem gejem? 

Oczywiście, że tak. W całym tym konglomeracie, jakim jest miłość, zachowania seksualne, alkowa to tylko pewien aspekt tej relacji. Niezależnie od tego, czy to jest relacja z osobą homoseksualną, biseksualną czy heteroseksualną, bardzo często w związku są okresy, kiedy sfera seksualna z różnych powodów jest wyeliminowana lub też sporadyczna. Począwszy od okresów ciąż, połogów, chorób Więc bardzo często jest tak, że ludzie żyją ze sobą, kochają się, tworzą stadło, rodzinę. I jest to rodzina pełna uczucia, miłości i zaangażowania, mimo że sfera seksualna z różnych powodów nie jest realizowana.

Kiedy jedno z partnerów odkrywa swój pociąg do osób tej samej płci, zdarza się, że pary zawierają różnego rodzaju kontrakty. Ludzie dochodzą do porozumienia, że na przykład chcą żyć ze sobą, pozostać w ważnej dla siebie relacji, godząc się otworzyć ten związek na inne relacje seksualne - w których, będąc ze sobą, kochając się, jednocześnie realizują swoje potrzeby seksualne z kimś innym. To jest bardzo indywidualna negocjacja. Od partnerów zależy, co z tym zrobią.

Czasami jest też taka postawa: "Wybaczam ci, rozumiem, że masz potrzeby homoseksualne, ale umawiamy się, że tych potrzeb nie będziesz realizował". I często mężczyźni, zazwyczaj przejściowo, próbują dotrzymać takiego zobowiązania.

Rozważmy inną sytuację. Czy można tego uniknąć? Kobieta zakochuje się w mężczyźnie wrażliwym, delikatnym, nazwijmy go metroseksualnym. Ona ma już doświadczenia z mężczyznami, więc wie, co na nich działa w sferze seksualnej. Ale ten nowy w jej życiu mężczyzna nie przejawia inicjatywy w łóżku. Jest oziębły. Czy słusznie ona podejrzewa, że on jest ukrytym gejem? Kocha go i czuje lęk. 

To bardzo trudne pytanie. Z jednej strony ciągle mamy do czynienia ze schematami. Jak powinni się zachowywać prawdziwy mężczyzna i prawdziwa kobieta? Ten prawdziwy to kowboj, macho? A ta prawdziwa to kobieta ugniatająca ciasto?

Mężczyzna metroseksualny to bardzo częste zjawisko w tzw. kulturach dotykowych, np. w Hiszpanii, we Francji, gdzie mężczyźni są bardzo czuli i bardzo dbają o siebie. U nas też już jest to coraz powszechniejsze. Można więc powiedzieć, że być może ten mężczyzna jest gejem, który swoją psychoseksualność wypiera, a może to heteroseksualny mężczyzna, który dba o siebie z powodu swojej metroseksualności. Jednak jeśli na początku związku erotyka jest letnia, to wiadomo, że po dwóch latach ta relacja będzie jeszcze chłodniejsza. I jedyne, co można zrobić w takiej sytuacji, to rozmawiać.

A jeśli on powie: "To nieprawda. Nie jestem gejem"? 

Trzeba zakomunikować partnerowi: "Niepokoję się, że być może nie ja jestem obiektem twojego pożądania. Jeśli coś takiego jest, to nie odrzucę cię, ale chciałabym wiedzieć. Mam do tego prawo". Natomiast jeśli partner nie będzie chciał rozmawiać i już na początku związku relacja seksualna nie jest satysfakcjonująca - to jest wskazówka, że od początku moja bardzo ważna potrzeba nie jest realizowana. Czyli znów muszę sobie odpowiedzieć na pytanie: czego chcę od tego związku? Czy taki kompromis - związek, w którym mężczyzna jest bardzo czuły i serdeczny, ale nie zaspokaja moich potrzeb seksualnych - jest dla mnie korzystny? Czy ja to naprawdę wybieram? 


czwartek, 23 października 2014

Kilka zdań o moich kochanych klientach :)

Opiszę taki przypadek.

Zgłasza się do mnie klientka - sprawa standardowa: mąż zdradza.

Ustalamy warunki współpracy aczkolwiek chętnie bym nie podpisywała umowy z tą Panią.

Wyznaczamy dzień rozpoczęcia pracy i pada moja propozycja wynikająca z doświadczenia, aby nie zaczynać obserwacji pół godziny wcześniej niż mąż kończy pracę tylko dwie h wcześniej.  Nie dlatego, że chcę naciągnąć klientkę, tylko, że wiem i czuję, że mąż wymyka się z pracy wcześniej.

Klientka nie wyraża zgody. Zajeżdżamy na miejsce a Pana już nie ma :( Do kogo pretensje? Do nas.

Kolejny termin obserwacji. Mamy jechać za mężem, który pod wieczór gdzieś się wybiera (wyjazd piątek a powrót w niedzielę - taka "delegacja"). Znów moja propozycja, że będziemy wcześniej pod domem niż zakładana godzina wyjazdu przez klientkę czyli godz. 19. Odpowiedź klientki - nie, nie trzeba.

Cóż tym razem nie słuchając się klientki przybywamy na 18 i bingo. Facet 18.05 rusza z domu. Klientka dzwoni i pyta: "Czy Panie już są bo on rusza?" Jak mamy być, przecież życzyła Pani sobie aby rozpocząć od 19?. I teraz się posypało w naszą stronę: - "że nie profesjonaliści, że to i tamto"

Oczywiście jedziemy za facetem, który od Bemowa przebił się aż pod M.....M....(tajemnica:)). Utrzymaliśmy go choć nie było łatwo.

Zajechał o 20 bo korki były straszne. Wjechał na posesję prawdopodobnej kochanki. Zero oświetlenia. Po bokach posesji las a domek daleko w głębi posesji.

I kolejne pretensje. Pewnie domyślacie się jakie. Brak fotek. Cóż. Jak jest ciemno to nic nie zrobię.

Mimo, naszego nie profesjonalizmu klientka chce abyśmy działali dalej. Od rana.

Cóż. Okazuje się "ŻE NIE MAMY CZASU - WSZYSTKIEGO WOLNE TERMINY ZAJETĘ NA KOLEJNE TRZY MIESIĄCE" :) :) :)

Mimo usilnego zbywania klientki chyba nie zrozumiała o co nam chodziło.
Pani wzięła inną firmę i stwierdziła, że oni jednak dali radę zrobić foto auta na posesji. Pytam: - w nocy? Odp. : - "nie w dzień" Cóż, pozostało mi tylko stwierdzić, że super, że cieszę się, że im się udało w dzień wykonać tak trudne zadanie.

Nikt nie pochwalił, że udało nam się go utrzymać i znaleźć gdzie nocuje u kochanki na wyjazdach służbowych.

Mogłam nie brać w ogóle tej sprawy. Mógł ktoś inny od początku męczyć się  z tą klientką.

środa, 15 października 2014

KOBIETA DETEKTYW radzi - KOBIETY WALCZCIE O SIEBIE!!

   Być może tytuł posta nie powinien brzmieć...Kobieta Detektyw radzi...Kobieta Detektyw prosi kobiety o to aby zaczęły w końcu o siebie walczyć.
   Może nigdy bym czegoś takiego nie napisała, bo kim ja jestem aby dawać innym rady i wskazówki..
   Spotkałam się dzisiaj z klientką, która była na skraju załamania nerwowego, a raczej już nad przepaścią i to w dosłownym tego słowa znaczeniu.
    Usłyszałam dzisiaj, że gdyby nie rozmowa ze mną to może jutro nie było by z kim rozmawiać. Może byłam zbyt brutalna w naszej rozmowie, może za mocno pewne rzeczy powiedziałam, ale dla żadnego, ale to żadnego faceta nie warto tracić życia!!
     KOBIETKI!!! Nie dajcie sobie wmówić, że nie jesteście nic warte!...nie bądźcie służącymi i poddanymi swoim panom i władcom...Tak wiem, zaraz odezwą się głosy facetów, że nie są przecież tacy źli.
     Naoglądałam się, nasłuchałam w swojej działalności wielu rzeczy i sytuacji. 
Każda z Was ma prawo do godnego życia. To że mąż przyszedł z pracy i uznał, że nie ma na stole jego ulubionej zupy, czy też pysznego ciasta to nie znaczy, że ma Was wyzywać od zer i innych tego typu epitetów. Jeżeli Wasz facet mówi, że on nic w domu robić nie musi i powinnyście być mu wdzięczne za to, że jest...to odpowiedź jest tylko jedna!!
   Jeżeli facet mówi, że jesteście niczym bo macie niższe wykształcenie niż on...to odpowiedź jest tylko jedna!!
Jeżeli facet wmawia Wam, że nie zajmujecie się domem, dziećmi...a dzieci żyć bez Was nie potrafią i tak na prawdę ojciec nigdy nie ma dla nich czasu....odpowiedź jest tylko jedna!!
Ta odpowiedź to KONIEC!!!
     Co musi się stać, aby uwierzyć w siebie?? Jak długo można dawać sobą pomiatać?? Każda z Was z osobna jest piękna, wyjątkowa!! Po prostu zdajcie sobie sprawę, że bez faceta, który i tak ma Was w głębokim poważaniu też możecie żyć...Na nim świat się nie kończy. 
    Mając dzieci również można sobie znaleźć mężczyznę, który będzie Was szanował, kochał i nie będzie kręcił nosem, że na stole jest inny obiad niż on sobie wymyślił.
     Dziewczyny marzenia się spełniają!! 
Podnieście głowy do góry i walczcie!!

Pozdrawiam Was gorąco
Monika
Kobieta Detektyw

poniedziałek, 13 października 2014

Detektywi z Poznania działający na terenie całego kraju - coraz więcej skarg

Po raz kolejny otrzymałam telefon od osoby, która skorzystała z firmy detektywistycznej z Poznania, która ma posiadać oddziały w całej Polsce. Okazało się, że oni jednak, np w przypadku Warszawy jadą do niej z Poznania a nie, że sprawę wykonuje oddział warszawski.

Wymówki tychże detektywów: - moja pracownica jest w ciąży i źle się poczuła wiec musiała odpuścić śledzenie osoby
- żaden detektyw z oddziału warszawskiego nie był wolny więc pojechała osoba z Poznania ale utknęła w korkach na wlocie do Wawy

itp bzdurne tłumaczenia.

Specjalnie nie piszę co to za firma ale jeśli o takiej usłyszeliście albo dla Was pracowała napiszcie o niej do nas na detektyw535440037@gmail.com

Kobieta Detektyw Monika Matyszczak - wywiad w Gazecie Śledczej - głównie o zdradach. :)

Kobieta Detektyw Monika Matyszczak - wywiad w Gazecie Śledczej http://gazetasledcza.pl/2018/06/gdy-detektyw-jest-kobieta/#.Wzd-qtUzaM-...